Logo - Borkowscy
katalog RSS
Tekst nr 6798
Koleżanka szukała spodni na WF. Chodziliśmy razem po sklepach z odzieżą, patrzyła, przymierzała, ale nic z tego - to nie pasuje, to za długie, to za krótkie, to za szerokie, to zbyt obcisłe...
W końcu, już lekko zrezygnowana, stwierdziła:
- To dlatego, że jestem mała i gruba...
Niewiele się zastanawiając, odrzekłem:
- Przesadzasz. SÄ… mniejsze i grubsze.
Dopiero gdy strzeliła focha, zrozumiałem, że nie tych słów oczekiwała, a przecież miałem wyłącznie dobre intencje :)

Tekst nr 6794
Idę z kumplem przez miasto w pewne czwartkowe popołudnie, naprzeciwko nas idą dwie dziewczyny jedna brzydka a druga bardzo ładna w krótkiej sukience. Kumpel zatrzymuje je i mówi do tej ładniejszej:
-Brałbym Cię jak rolnik zasiłek z Unii Europejskiej
Mina dziewczyn - bezcenna, myślę że moja też.

Tekst nr 6793
Niech ktoś przelicytuje to. Właśnie przyleciałem do Pragi na konferencję. Było napisane, że odbywa się: 24 května 2012. Bardzo istotna jest nazwa miesiąca, bo po polsku oznacza maj. Do prdele!

Tekst nr 6791
Rok 2011, koniec września. Wprowadziliśmy się do mieszkania w Krakowie ale niestety mój i kumpla pokój był wybrakowany - nie było biurka. Zaczęliśmy przeglądać gumtree w poszukiwaniu tegoż niezbędnego w każdym studenckim mieszkaniu mebla i znaleźliśmy. Telefon, umówiliśmy się z gościem na konkretną godzinę jednak nie podano nam numeru mieszkania a jedynie numer bloku i polecono aby zadzwonić jeżeli będziemy pod blokiem. Tak też z kumplem zrobiliśmy ale gdy dzwoniliśmy, facet nie odbierał telefonu.
Aby nasz czas nie został zmarnowany na podróż pod gościa blok, postanowiliśmy na chybił trafił zadzwonić do któregoś mieszkania i a-nuż-się-uda trafimy do tego, w którym sprzedawca mieszka.
Kumpel wybrał numer mniej więcej ze środka listy i wywiązała się rozmowa:
- dzieńdobry, my z ogłoszenia z gumtree o sprzedaż biurka.
- yyyy, a tak tak, proszę wejść.
My zdziwieni jakie mamy szczęście, pierwszy wybrany numer i proszę - trafiliśmy. Więc weszliśmy na górę, facet wpuścił nas do środka, pokazał biurko. Wtedy do nas dotarło - to nie to mieszkanie, nie ten gość, i przede wszystkim to nie było to biurko...
Ale zachowaliśmy zimną krew aby się nie wydało, że w zasadzie nie powinno nas tu być. Zaczęliśmy oglądać to biurko, które stało trochę na uboczu i możliwe, że faktycznie było na sprzedaż ale gość zaczął mówić, że on nic nie wie o żadnym ogłoszeniu na gumtree ale to pewnie dlatego, że żona je wystawiła. Jeszcze nieopatrznie zapytałem o cenę co mogło być fatalne w skutkach, gość odparł "a to na gumtree nie była podana cena?", na szczęście temat jakoś zbyliśmy jakimiś pytaniami-pierdołami.
Po kilku chwilach doszliśmy do wniosku, że powinniśmy jak najszybciej zniknąć z tego mieszkania bo, nie daj Boże, przyjdzie żona faceta i wszystko się wyda. Jeszcze by się okazało, że żadnego ogłoszenia kobieta nie wystawiła i ci ludzie wzięliby nas za jakiś włamywaczy rozpoznających teren...
Powiedzieliśmy więc typowi, że będziemy ewentualnie jeszcze dzwonić w sprawie biurka jeżeli się zdecydujemy bla bla bla. Wyszliśmy do przedpokoju, już prawie wolni, a tu jak w najgorszym koszmarze - wchodzą jacyś ludzie z żoną tegoż faceta. Widząc nas, mówią:
- oo, pomyliliśmy mieszkania?
- nie nie, dobrze państwo trafili, my już wychodzimy!
Nasza ewakuacja była szybka, wyminęliśmy w ciasnym korytarzu tych ludzi i żonę i myk po schodach w bezpieczne miejsce...

Tekst nr 6790
Konkurs Radia Eska.
Pytanie: - Co robi Chuck Norris obok xero?
Dodzwoniono się do słuchacza, który ma ewidentny problem z odpowiedzią na to pytanie. Po kilki próbach podpowiedzi, pada odpowiedź:
- Kseruje??? Kopiuje???
Krótkie milczenie, próba naprowadzenia, aż w końcu sam redaktor odpowiada:
- Ksero.... kopie! Drogi słuchaczu, Twoja odpowiedź była bardzo bliska, może znajdziemy dla Ciebie jakąś fajną płytę i wyślemy Ci jako nagrodę pocieszenia.... Mam nadzieję, że już do końca życia będziesz znał odpowiedź na to pytanie. A zatem, co robi Chuck Norris obok xero?
- KseroKOPIUJE.

Tekst nr 6789
Młoda rodzina z 5 letnim synem ogląda kupione mieszkanie. Dziecko patrzy na pustą ścianę i mówi:
- A tu półkę jebniemy.
Ojciec trzepnÄ…Å‚ go mocno w kark i pyta:
- Pojąłeś?
- Pojąłem.
- Co pojąłeś?
- Że tu półka ni chuja nie pasuje.

Tekst nr 6788
Lublin, Klubokawiarnia PAUZA, godzina około 1 w nocy. Wyszedłem z kolegą na papierosa (dla towarzystwa ponieważ nie pale). Na dworze zimno strasznie, pewnie z 10 stopni na minusie, bo aż nos zamarzał :/. Stoją dwie dziewczyny, ładne nawet, oczywiście tylko w bluzkach, palą papierosa i telepią się strasznie. Nagle podjeżdża do nich jakiś koleś z mega podrywem
- Hej dziewczyny Wam też gluty w nosie zamarzają? :D
Gościo już zaciesz, że pojechał na całego, a one do niego
- Nie! Nam suty stanęły i sterczą!"
Koleś właśnie zakończył podryw, wszyscy którzy to z boku widzieli - wybuchli śmiechem ;)

Tekst nr 6786
SiedzÄ… sobie trzy laski ok.18 lat. Nagle podbija do nich facet ok.30 i wypala do jednej.
-Twój ojciec jest złodziejem.
-Pewnie mi powiesz że ukradł wszystkie gwiazdy i wsadził mi je w oczy ??
-Nie. Auto mi zajeb*Å‚.
Mina laski bezcenna :)

Tekst nr 6785
Opis auta na serwisie otomoto.pl:
Sprzedaję moją alfę, co nie jest zapewne zaskoczeniem, skoro czytacie ogłoszenie o sprzedaży samochodu. Konkretnie alfę romeo. Konkretnie alfę romeo 156 sportwagon. Czyli kombi, ale alfy nie kala się niemiecką przyziemnością słowa "kombi". W kombi to się wozi cyklon b albo kompletne wydanie "Bawarskich przygód małej Helgi" na blu-ray. W kombi jeżdżą zombie.

Alfa jest sportwagon i wozi się w niej wino albo narty albo piękne kobiety i w ogóle wiedzie się sportowy i elegancki tryb życia, jak również wygląda stylowo, w granicach budżetu. Bo jednak bardziej stylowo wygląda się w maserati, nie przeczę. Tudzież w ferrari california z otwartym dachem. Tyle, że maserati akurat nie sprzedaję. Jeśli więc szukaliście maserati, to to nie jest maserati. Serio. To jest alfa.

Alfa ma dziesięć lat. Czyli już trochę. Oraz silnik diesla 1.9 JTD, 115 KM, który ma bardzo miły sercu każdego mężczyzny i każdej kobiety moment obrotowy i bardzo ładnie zbiera się od dołu, kiedy tylko wciskać pedał gazu. Czyli fajnie przyspiesza i szybko jeździ. Dwie paczki z biedą poradzi, ale na dłuższą metę się zmęczy, jednakowoż sto osiemdziesiąt pięknie ciągnie bez zadyszki. Pewien taksówkarz o swoim zabytkowym mesiu rzekł, iż "jak przycisnąć, to ciągnie lepiej niż Mariola", my jednak w tej poetyce rozmawiać nie będziemy. W każdym razie jeździ szybko, albo i wolno, jeśli kto woli, paląc około 6-7 litrów oleju napędowego, czyli niby niedużo, ale patrząc na ceny paliwa, to zdaje mi się, że niedużo to jest pół litra na dwóch.

Alfa ma niezależne zawieszenie z tyłu i z przodu i bardzo ładnie jeździ w zakrętach. Przednionapędowym autem które by ładniej chodziło w zakrętach nie jeździłem jeszcze, a jeździłem wieloma. Generalnie, belka skrętna się nie umywa. Kto lubi samochody, ten wie, kto nie lubi, niech sobie kupi inne.

Jest to samochód dla kogoś, komu się alfy podobają (nie mówię, że tylko dla alfisty, bo trudno się stać alfistą nie posiadając jeszcze alfy). Słowem, jest to samochód dla każdego, obdarzonego dobrym gustem. Jeśli komuś podobają się wyłącznie niemieckie samochody, to niech sobie dalej ogląda bawarskie porno, skrycie marzy o Endlösung der Judenfrage i w ogóle wiedzie swój niegustowny żywot w polo albo golfie. Passat cc i scirocco i bmw i stare mesie są ładne, nie przeczę, ale ordrobinkę droższe. Jeśli kogoś tym uraziłem, to tym lepiej, może się otrząśnie.

Alfa jest nieco podrapana tu i ówdzie i w tej chwili ma pęknięty spojler przy przednim zderzaku, w efekcie jeżdżenia alfą po wertepach na budowie, czego się alfą robić nie powinno, bo alfą powinno się jeździć po asfalcie przez Passo Tonale, a nie po wertepach na budowie, ale akurat musiałem jeździć po wertepach na budowie a nie miałem pod ręką żadnego prymitywnego auta nadającego się do jeżdżenia po wertepach na budowie i tak nieładnie potraktowałem alfę. Ale to już się nie powtórzy, bo zrobiłem nowe zawieszenie i nie chcę popsuć i do jeżdżenia po wertepach mam terenówkę. Słowem, trzeba więc zderzak wymienić na nowy, albo dać do poklejenia, albo jeździć z pękniętym. Ja bym jeździł z pękniętym, ale wiem, że niektórzy mają tak, że nie potrafią. Jeśli się alfa nie sprzeda, to i tak będę jeździł z pękniętym, aż serce mi pęknie.

Alfa się nie psuje. Albo raczej, bliżej prawdy, psuje się tak samo jak inny samochód. 1.9 JTD był montowany jeszcze oplach, saabach i paru innych autach i nie spodziewam się, aby od znaczka alfy (bardzo ładnego znaczka) psuł się jakoś bardziej. Ale komu ja to mówię? Jeśli ktoś się boi, że alfa się psuje, to niech kupi sobie opla, będzie się psuł opel, a ów ktoś lub ktosia będzie miała czyste sumienie, że to przynajmniej nie alfa się psuje. Tylko opel.

Alfa ma dość delikatne zawieszenie. Dlatego jeździ bardzo ładnie w zakrętach i ładnie przykleja się do asfaltu na autostradzie ("pewnie się prowadzi", jak nieodmiennie o każdym aucie mawiają dziennikarze pism motoryzacyjnych), ale na polskich drogach co jakiś czas trzeba alfę docenić nowymi łącznikami stabilizatora, tudzież innymi - nieprzesadnie drogimi - szpejami sprawiającymi, że kółka trzymają się reszty samochodu, a autko ładnie jeździ i ładnie składa się w zakrętach. Kobietom też trzeba kupować kwiatki, a czasem nawet biżuterię i zdziwienia nie ma, prawda? W każdym razie właśnie wymieniłem w niej wahacze, tulejki i stabilizator, więc na dwa lata z przodem spokój. W zeszłym roku zmieniałem też rozrząd i zrobiłem zawieszenie z tyłu. i każdy serwis (oleje, filtry) był robiony w terminie, co każdemu doradzam. A jeśli komuś nie chce się dbać o wymianę oleju i filtrów, to niech jeździ rowerem albo taksówką.

O alfę trzeba trochę dbać. To znaczy: można jej nie myć i mieć w niej ogólny syf. Ja często mam, bo mam dzieci, a dzieci robią ogólny syf, jedzą bułę, kruszą, i piją soczki, kopią siedzenia i rozrzucają zabawki - ale przed sprzedażą ten ogólny syf starannie wysprzątam. Będzie się świecić i pachnieć i w ogóle. Jednak olej i filtry trzeba zmieniać regularnie, pamiętać, żeby turbina zdążyła się chwilę schłodzić po mocnej jeździe i jak się np. termostat zepsuje, to wymienić, a nie jeździć na zbyt zimnym, albo zbyt ciepłym silniku (hint: na wskaźnik temperatury warto czasem nań zerknąć). To znaczy można nie dbać i mieć w dupie, kto bogatym zabroni, ale wtedy alfa w końcu przestanie jeździć. Jeśli kogoś to dziwi, to ja mu nic na to zdziwienie nie poradzę. Mówię: rower, taksówka, albo transport publiczny, tak świetnie działający w naszym pięknym kraju.

Alfa nie jest bezwypadkowa. Ma 10 lat, cholera, jak miałaby być bezwypadkowa? Jeśli ktoś chce bezwypadkową, to w innych ogłoszeniach są same bezwypadkowe, nawet porannym wietrzykiem niemuśnięte, ani wiosennym deszczem niezroszone. Moja alfa była jednak delikatnie stuknięta z przodu, z tyłu wjechała we mnie miła pani, też niezbyt mocno, oraz była też parę razy podrapana o antropogeniczne elementy przyrody nieożywionej, tzn. jakieś płoty i bramy, jeśli dobrze pamiętam. Nie ma również 5 tysięcy kilometrów przebiegu, tylko 260 tysięcy, bo ile miałaby mieć po 10 latach? Ale spokojnie, jest wiele dziesięcioletnich alf, które mają 60 tysięcy przebiegu, przecież to jasne, że jak się kupuje auto z dieslem, to po to, żeby stało w garażu. A moja trochę po Europie pojeździła, co zaznaczam sam nie wiem dlaczego, ale zaznaczam. Żeby tak bardziej światowo było i w ogóle elegancko, fą, fą, fą.

W alfie świeci się "check engine", ponieważ dawno temu zepsuł się zawór, odcinający dopływ powietrza przy wyłączaniu silnika i czasem odcinał dopływ powietrza w losowych momentach, co sprawiało, że silnik przestawał działać, a z niedziałającym silnikiem da się jeździć tylko z górki albo na holu, ewentualnie popychu. Co rzadko wystarcza. Mógłbym zawór wymienić i podłączyć na nowo, co sprawiłoby, że kontrolka "check engine" zgasłaby jak nasza młodość, ale w swym głębokim rozumieniu zasady działania silnika diesla ufam, iż odcięcie dopływu paliwa wystarczy, aby silnik gasł wtedy, kiedy człowiek tego od silnika zażąda. Doświadczenie potwierdza tę ufność nieustannie od pięciu lat, więc po prostu zawór ów nieszczęsny odłączyłem i już. Niech się świeci. Gdyby ktoś chciałby, żeby się nie świeciło, to niech sobie ten zasrany zawór sam wymienia, ja nie zamierzam, albowiem znajduję go zbędnym a świecąca kontrolka przesadnie ocząt mych nie uraża, a jeśli alfa się nie sprzeda, to dalej będę nią jeździł i co, miałbym sobie za każdym razem jak wsiądę do auta wyrzucać, że tak pięknie się check engine świecił, a ja zmarnowałem trzysta złotych i już sie nie świeci? Koniec, ani słowa więcej o zaworze.

W alfie coś tam puka, coś tam stuka, bo nic nie puka i nic nie stuka tylko w trumnie albo w sercu komornika. Nie jeździł nią stary Niemiec do kościoła, ani na parteitagi, ani na blitzkriegi, była "jeżdżona przez kobietę", jak wdzięcznie gwałcą polszczyznę ogłoszenia samochodowe, ale nie tylko, bo ja też nią jeździłem i różni jeszcze nasi znajomi i nawet taki pan, który nas odwoził z imprez, na których i żona i ja spożywaliśmy alkohol w ilości niesprzyjającej prowadzeniu nawet alfy. Jakby to miało jakiekolwiek, kurwa, znaczenie. W aucie "nie było palone", chyba, że rzadko a i przy otwartych oknach latem i noc była ciepła i piękna i byliśmy młodzi i papierosy smakowały tak cudownie. Była alfunia garażowana, ale nie zawsze, bo czasem się nie chciało schować jej do garażu, bo jestem leniwym hedonistą i czasem naprawdę wolę już iść się napić wina, a nie jeszcze chować auto do garażu. I nawet zmokła na deszczu. Nie może to być! O Boże! Ale zimą chowałem.

Właścicielem jestem chyba trzecim, nie wiem, kobiet się o przeszłość nie pyta, alfunia pochodzi z salonu w Polsce, w Częstochowie (co za różnica, w ogóle?) i cholernie alfunię lubię (jeśli ktoś jeszcze nie zauważył), ale niekoniecznie chcę utrzymywać dwa samochody, więc może niech już ją lubi ktoś inny. Nawet zimówki dodam. Ale jak nie, to nie, przymusu nie ma.

Sprzedaję alfę za niewiele więcej niż garść orzechów. Albo dwadzieścia parę dużych żywieniowych z winem zakupów w tesco, za tak 450 złotych jedne. Dziewięć tysięcy dziewięćset złotych polskich, że tak marketingowo zagram i normalnie podaruję tę stówkę. A ma alfunia ładne aluminiowe felgi, ładnie działającego, serwisowanego klimatronika, (lepiej niż w jeepie dwa lata młodszym, którym teraz jeżdżę), ma ESP (w całym koncernie fiata zwanym VDC), ma ABS, przyzwoite, firmowe radio z cd, takie sobie głośniki, które audiofila nie ucieszą, ma elektryczne szyby, lusterka i wycieraczki (serio, nawet wycieraczki - i to e-lek-trycz-ne!!!) i guziczki na kierownicy do robienia głośniej i ciszej i zmieniania piosenki na ulubioną, oraz komputer pokładowy, którego ekranik jak się rozgrzeje, to robi się mniej czytelny, oraz ma też obrotomierz i prędkościomierz (!!!) ze wskazówkami startującymi z godziny 6, czyli z samego dołu, jak w motocyklu. Ale na motocyklu się zmoknie, a w alfie nie, nawet jak zimno i pada na ten kraj w środku Europy, ma alfa ponadto niezwykle wygodne fotele a motocykl nie i można w niej przewieźć dzieci bez ryzyka utraty praw rodzicielskich lub samych dzieci. Ale laski podobno lepiej wyrywa się na motocykl, więc jak tam kto woli, ja się nie upieram, ja mam żonę.

Alfa nie ma uchwytu na kubek z kawą, ponieważ jej projektant uznał widocznie, że tak jest godnie i sprawiedliwie, żeby nie było uchwytu na kubek. Mnie rzeczonego uchwytu brakowało, bo gdzie sobie mam dać tę kawę, jak prowadzę, ściskać kolanami i ryzykować oparzenie w miejscu, którego naprawdę nie chciałbym sobie sparzyć, z przyczyn, których wyszczególniał nie będę? No nic, jakoś sobie radziłem, szczęśliwy nabywca tego pięknego auta też sobie poradzi.

No i tyle. Kupcie sobie, albo i nie.

Tekst nr 6784
Kolega, który jest kierowcą tira opowiada:
Jadę z Opola do Częstochowy i widzę gościa łapiącego okazję. Zatrzymałem się, a on mówi, że bardzo potrzebuje podwózki i że nie ma grosza, i czy bym mu nie pomógł. Zabieram go, sadzam obok siebie i zaczynamy luźną rozmowę. Od słowa do słowa wychodzi na to, że gość właśnie wyszedł z pierdla, gdzie spędził parę lat za rozboje, napady itp. Zrobiło się nieswojo, nawet zacząłem się nieco bać. Ale patrzę, a tu jeszcze jeden koleś łapie stopa, więc pomyślawszy, że tamten nic mi nie zrobi przy świadku, przesadziłem pasażera na tylną kanapę a nowego zaprosiłem na miejsce obok siebie. No i jedziemy, rozmawiamy, jest ok. Po jakimś czasie koleś z boku (drugi wsiadający) wyciąga odznakę, blankiecik i mówi, że jest policjantem, a ja dostaje mandat 300,- zł i ileś tam punktów, bo tu i tu przekroczyłem prędkość, tyle a tyle razy wyprzedzałem na skrzyżowaniu i jeszcze coś tam i jeszcze coś tam. Tak mnie zaskoczył, że niewiele myśląc przyjąłem mandat, oczywiście wkurwiony do czerwoności.
Chwilę później gliniarz każe się wysadzać.
Nic nie odezwawszy się wysadziłem go tam, gdzie chciał i nadal czerwony pojechałem dalej. Po niedługim czasie gostek z tylnej kanapy, dotychczas milczący, prosi abym go wyrzucił tam i tam, kiedy wysiadł wyjął portfel i daje mi 3, słownie: trzy, stówy.
Ja na to:
- Przecież umawialiśmy się, że podwiozę pana za darmo, nie chcę tej forsy.
On odpowiada:
- Bierz Pan, będzie na ten mandat.
Ja na to:
- Ale jak to? Przecież mówił Pan, że nie ma pieniędzy. Poza tym to był mandat dla mnie i przecież nic Panu do tego.
A on:
- Chciał Pan być uprzejmy? Życzliwy? Podwozi pan człowieka z dobrego serca, a ten kutas mandat Panu wypisuje? To mu zajebałem portfel!

Pechowi złodzieje i ich samochody

24 lutego, 2012, Madryd - Nawet najlepszy plan może spalić na panewce. Co prawda plan tych złodziei nawalił tylko w połowie, to i tak nie ma się z czego cieszyć. Sprawdźcie, co ich spotkało.


Sposób na buntowniczą córkę ze Stanów

12 lutego 2012 - IstniejÄ… różne metody wychowawcze. W Polsce niedawno byÅ‚ emitowany program "Superniania", gdzie Dorota Zawadzka dzielnie zwalczaÅ‚a problemy niesfornych dzieci. Co jednak odróżnia bohaterkÄ™ polskiego serialu od tatuÅ›ka ze Stanów jest sposób radzenia sobie z problemami wychowawczymi. Polski karny jeżyk czy jeszcze skuteczniejsza ignorancja zostaÅ‚a przeciwstawiona amerykaÅ„skiemu rewolwerowi. Dlaczego rewolwer? Dlaczego laptop musiaÅ‚ ucierpieć? To i wiÄ™cej w treÅ›ci newsa.


Policja? Musicie mi załatwić taksówkę!

21 lutego 2012, Hudson, Florida - Kto by pomyÅ›laÅ‚, żeby dzwonić pod numer 911 w celu wezwania taksówki? Jak widać, można :)


Åšcigany

7 lutego 2012, Anglia, Sussex - Tak jak tytuł wskazuje, historia będzie opowiadać o pewnej pogoni. Tylko kto kogo goni?


Facebook powodem kłótni?

14 grudnia 2011, Dixon - SÄ… ludzie, którzy korzystajÄ… z Facebooka, by utrzymać kontakt ze znajomymi, inni sÄ… na tym portalu dla gier, a jeszcze inni rozwiÄ…zujÄ… tam swoje problemy. Jednym z ludzi należących do tej ostatniej grupy jest pewien student. Co siÄ™ staÅ‚o i o co poszÅ‚o? Zapraszamy do lektury.


Muzyczny przemyt

7 grudnia 2011, USA - Słuchawki nie tylko służą do odtwarzania muzyki i czerpania z niej przyjemności. Bohater tego autentyka postanowił użyć ich do zupełnie innej rzeczy.


ÅšwiÄ…teczna gorÄ…czka

9 grudnia 2011, Floryda - Chociaż Å›nieg już topnieje, na serwisach spoÅ‚ecznoÅ›ciowych wciąż możemy zobaczyć wspomnienia ze Å›wiÄ…t, zdjÄ™cia i tym podobne. My z kolei zamieÅ›cimy autentyka, który pokazuje, co siÄ™ dzieje z ludźmi w tym okresie.


Tankowanie po chińsku

21 grudnia 2011, Chiny - Nie tylko Polacy potrafiÄ…. Okazuje siÄ™, że ChiÅ„czycy również. Co zrobiÅ‚ taki ChiÅ„czyk? Odpowiedź znajdziecie w tekÅ›cie :)


Na piwo czy na bank?

23 grudnia 2011, Floryda - Oto jest pytanie. Pamiętajcie, drodzy czytelnicy, bez pieniądza nie ma piwa! Pan z tej historyjki pokaże wam, jak NIE rozwiązywać tego problemu :)


Matematyka pomaga ująć złodzieja

14 grudnia 2011, Nowy Jork - Jeśli ktoś nie lubi matmy, powinien poważnie zastanowić się nad ewentualnym wywalaniem zeszytu do tego przedmiotu. Najgorzej, jak popełni się jakieś przestępstwo i policja wpadnie na trop właśnie na podstawie zgubionego zeszytu... Historia prawdziwa ;)


 

Prywatny blog Borkowscy
Strona prywatna Borkowscy newsy
Rodzina Borkowskich - strona prywatna
Borkowscy CV
Zdjêcia Borkowskich - blog rodzinny
.:Ksiêga go¶ci - Borkowscy.pl:.
Prywatny Katalog Stron Borkowskich Powiat piaseczyñski: Piaseczno, Góra Kalwaria, Lesznowola, Konstancin-Jeziorna, Pra¿mów, Tarczyn Forum Powiatu Piaseczyñskiego Wyró¿nienia strony prywatnej Borkowscy
Porady dla webmasterów - Borkowscy
Kontakt Borkowscy Reklama Borkowscy Katalog Ciekawych Stron Forum - Katalogu Ciekawych Stron Szukam pracy dodatkowej - zainteresowany - wejdz Portfolio stron internetowych
.:Mapa serwisu - Borkowscy.pl:. .:Linki Borkowskich:.   Liczba odwiedzin:
 
Maciu¶ w samochodzie Maciu¶ w aucie
» Zamo¶æ
» maj 2008
» powiêksz
Maciu¶ na rowerze Maciu¶ na rowerze
» Piaseczno
» maj 2008
» powiêksz
Online: 6


 


Katalog Stron KCS | Przedszkole Kleks | blog | Piaseczno | hipermarket | fotoblog

PageRank strony Borkowscy.pl     kana³ RSS strony prywatnej Borkowscy kana³ RSS

Odwiedziny robotów na tej podstronie:

  ilo¶æ odwiedzin robota Google  223        ilo¶æ odwiedzin robota MSN  8        ilo¶æ odwiedzin robota Yahoo  110        ilo¶æ odwiedzin robota Szukacz  0        ilo¶æ odwiedzin robota Onet  0        ilo¶æ odwiedzin robota NetSprint  34

  Rodzina Borkowskich wita wszystkich na naszej rodzinnej stronie blogu. Blog Borkowscy.pl to strona prywatna, blog naszej rodziny, na której opisujemy wydarzenia z naszego ¿ycia prywatnego. Na blogu staramy siê na bie¿±co opisywaæ co ciekawego wydarzy³o siê w naszej rodzinie oraz opisujemy inne ciekawe wydarzenia z naszego otoczenia. Na podstronach blogu znajdziecie opisy ka¿dego cz³onka naszej rodziny oraz mo¿ecie obejrzeæ nasze rodzinne i prywatne zdjêcia. Robimy bardzo du¿o prywatnych zdjêæ, jednak ze wzglêdu na ograniczenia miejsca na serwerze aktualizacja prywatnych zdjêæ wykonywana jest co jaki¶ czas. Po przebudowie prywatnych aktualno¶ci, nasza strona prywatna Borkowscy.pl sta³a siê równie¿ blogiem rodzinnym, na którym opisujemy ciekawe strony, warto¶ciowe i godne uwagi strony. Je¿eli znasz tak± stronê to poinformuj nas o niej. Dodatkowo z racji zainteresowañ Martin opisuje na naszym prywatnym blogu (strona prywatna) interesuj±ce rzeczy z tematyki webmasteringu i pozycjonowania. Pozycjonowanie stron, katalogowanie stron, SEO, SEM, marketing w wyszukiwarkach, Google.
  Prowadzimy równie¿ nasz Rodzinny Prywatny Katalog Stron PKS, do którego zapraszamy wszystkich, którzy pozycjonuj± swoje strony. Je¿li znasz interesuj±c± stronê godn± uwagi to zg³o¶ stronê do naszego prywatnego katalogu. Marcin Borkowski jest równie¿ wspó³twórc± Katalogu Ciekawych Stron do którego dodajemy ciekawe strony. Zapraszamy równie¿ na forum katalogu, gdzie prowadzone s± rozmowy zwi±zane z webmasteringiem, pozycjonowaniem oraz organizujemy konkurs stron o piêknej nazwie: Per³a Internetu. Linki do katalogów i forum znajdziesz w naszym menu. Je¿eli katalogujesz swoje strony, to nie mo¿e zabrakn±æ Twoich stron w zbiorach naszych katalogów stron! Dodaj stronê!
  Strona prywatna blog Borkowskich ma swoj± ksiêgê go¶ci. Je¿eli spodoba³a Ci siê nasza strona prywatna rodzinna blog Borkowscy.pl to pozostaw na niej swój ¶lad i wpisz siê do naszej prywatnej ksiêgi. Blog Borkowscy.pl to strona prywatna Marcina i Maciusia Borkowskich. Rodzina, foto i wszystko to, co najlepsze z ¿ycia wziête. Aktualno¶ci na naszej stronie prywatnej, blogu zosta³y rozbudowane o komentarze. Zapraszamy Was do komentowania naszych prywatnych informacji, dziêki czemu poznamy Wasze opinie na opisywane tematy.
  Zapraszamy do poznania naszej rodziny. Poznajmy siê: Marcin Borkowski, Maciu¶ Borkowski! Mamy nadziejê, ¿e spêdzicie na naszej prywatnej stronie (blogu) mi³± chwilê i ¿e powrócicie do nas w wolnej chwili. Czekamy na Wasz aktywny udzia³ na stronie poprzez komentowanie napisanych przez nas aktualno¶ci. Nasza strona prywatna, blog rodzinny zaprasza!